Vítáme vás na stránkách kroniky Malé Úpy

Minulost Malé Úpy
(dle info Malá Úpa)

Dřevaři

Louky a budní hospodářství

Chalupy

Havárie letadla
JU-52 na Sněžce

Obec Malá Úpa

Cestovní ruch

Novodobá kronika

1991

1992

1993

1994

1995

1996

1997

1998

1999

2000

2001

2002

2003

2004

2005

2006

2007

2008

   
   
   
   
   
   
   
   
   

 

Junkers JU-52/3m g4e, nazywany „Tante (ciocia) Ju“ samolot transportowy średniego zasięgu produkowany od 1934 roku, zasięg 1500 km, rozpiętość skrzydeł 29,2o m, długość 18,90m, napęd 3 dziewięciowalcowe motory BMV 132A-3, każdy o sile 533 kW, szybkość maksymalna 257 km/godz, nośność użytkowa: trzyosobowa załoga i 18 pasażerów lub 13 noszy i personel sanitarny, maksymalna masa startowa 11030 kg. W latach 1939 1945 wyprodukowano 3225 samolotów JU-52.
Jeden z nich rozbił się na Śnieżce.

KATASTROFA
SAMOLOTU JU-52 NA SNIEŻCE

(stránka vznikla ve spolupráci Veselý Výlet)

Pod koniec drugiej wojny światowej miała miejsce w masywie Śnieżki znana katastrofa lotnicza w Karkonoszach. Uwagę ludzi zwróciła głównie tym, że szczątki samolotu rozsiane były na zboczach Obřího hřebene przez całych 53 lat i siedem miesięcy. W lutym 1945 roku Armia Czerwona okrążyła Wrocław i Niemcy ewakuowali stamtąd mostem powietrznym rannych żołnierzy. Po północy 23 lutego podczas manewru lądowania na prowizorycznym lotnisku we Wrocławiu rozbił się niemiecki wojskowy samolot transportowy Junkers 52 z numerem korpusu 7759. Samolot uległ całkowitemu rozbiciu, ale czteroosobowa załoga z pilotem Ottem Kloppmannem uratowała się. Natychmiast wsiadła do drugiego Junkersa typu JU-52/3m g4e pilotowanego przez Emila Hannemanna i drugiego pilota Alberta Linkego. Oprócz obu kompletnych załóg było jeszcze w samolocie 20 rannych żołnierzy – łącznie 28 osób. Ich celem było prawdopodobnie lotnisko i lazaret w Mladej Boleslavi lub mieście Hradec Králové. Nad Karkonoszami samolot wleciał w silną burzę śnieżną. Stacja meteorologiczna na Śnieżce podobno namierzyła szybkość wiatru 110 km na godzinę. O godzinie czwartej nad ranem samolot rozbił się o Śnieżkę na zboczu Obřího hřrebene tuż pod Traversem. Sądząc z rozbitego środkowego motoru samolot zderzył się z górą czołowo. Chyba już nigdy nie uda nam się ustalić ile osób żyło bezpośrednio po zderzeniu. Wiemy tylko, że sześciu osobom udało się wydostać z wraku rozbitego samolotu. Nie było wśród nich nikogo z obu załóg. Ranni żołnierze tylko w szpitalnym ubraniu przebrodzili śniegiem aż do oddalonego o cztery kilometry schroniska na Růžovej hoře i na Růžohorkách. Do schroniska dotarli o wpół do ósmej. Najmłodszy nie mający jeszcze 18 lat Siegfried Szewczyk wkrótce zmarł, czterej żołnierze się uratowali. Wówczas o nieszczęściu dowiedzieli się ludzie na Śnieżce i zorganizowali grupę ratowniczą, ale ta nie mogła w zamieci wraku samolotu odnaleźć przez cztery godziny. Kiedy wreszcie ku niemu dotarli, byli ranni żołnierze, którzy podobno katastrofę samolotu przeżyli, już martwi.

 Szczątki samolotu były głównie w pierwszych latach powojennych atrakcją turystyczną (Kovanda, 1948).

Jeszcze w tym samym dniu wyruszyli ludzie z Małej Upy z  saniami, by zwieźć w dolinę martwych żołnierzy na cmentarz w Małej Upie. Zołnierze zostali pochowani w dwóch rzędach na cmentarzu po lewej stronie od wejścia. Ludowe Stowarzyszenie opiekujące się niemieckimi grobami wojennymi w czerwcu 2002 roku ekshumowało ciała 23 żołnierzy, które zostały następnie pochowane na niemieckim cmentarzu wojskowym w Brnie. Identyfikacja na podstawie osobistych odznak wojskowych potwierdziła tożsamość i ilość martwych żołnierzy zgodną z zapisem dokonanym ołówkiem w księdze metrykalnej małoupskiej i potwierdzonym pieczątką parafii.

 Przygotowane do transportu szczątki samolotu (Fotografia Mocl, 1998).

 

Samolot został na zboczu Snieżki, ale turyści i miejscowi ludzie stopniowo go rozbierali odnosząc sobie co ciekawsze fragmenty. Najpierw zniknęły wszelkie „zegary“, potem siedzenia. Blacha falista z kadłuba używana była nawet podobno do produkcji ręcznych pralek bębnowych do prania bielizny. Najciekawsze są trzy silniki BMW. 23 września 1998 roku mieszkańcy Małej Upy pozbierali wszystkie fragmenty do sieci transportowych. O 14.15 przyleciał helikopter transportowy firmy Aerocentrum pilotowany przez doświadczonego pilota Jaroslava Rákosa i silniki z częścią kadłuba wzniosły się do ostatniego lotu nad doliną Lví důl. Za dwadzieścia minut helikopter powrócił po resztę. Cała akcja przyniosła również małą niespodziankę. Na tylnej części samolotu znaleziono numer kadłuba (Werk Nummer) 8620. W protokole Luftwaffe o wypadku był wpisany błędnie numer 6820. Resztki samolotu znajdują się w Małej Upie, tutaj prezentowany jest najlepiej zachowany spośród trzech silników.

 

W pobliżu miejsca katastrofy samolotu JU-52 na Obřím hřbecie w masywie Snieżki umieściło Towarzystwo
Zamkowe Aichelburg w 2001 roku przy trasie Traverz dwujęzyczną czesko-niemiecką tablicę pamiątkową.