|
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
KATASTROFA (stránka vznikla ve spolupráci Veselý Výlet) Pod koniec drugiej wojny światowej miała miejsce w masywie Śnieżki znana katastrofa lotnicza w Karkonoszach. Uwagę ludzi zwróciła głównie tym, że szczątki samolotu rozsiane były na zboczach Obřího hřebene przez całych 53 lat i siedem miesięcy. W lutym 1945 roku Armia Czerwona okrążyła Wrocław i Niemcy ewakuowali stamtąd mostem powietrznym rannych żołnierzy. Po północy 23 lutego podczas manewru lądowania na prowizorycznym lotnisku we Wrocławiu rozbił się niemiecki wojskowy samolot transportowy Junkers 52 z numerem korpusu 7759. Samolot uległ całkowitemu rozbiciu, ale czteroosobowa załoga z pilotem Ottem Kloppmannem uratowała się. Natychmiast wsiadła do drugiego Junkersa typu JU-52/3m g4e pilotowanego przez Emila Hannemanna i drugiego pilota Alberta Linkego. Oprócz obu kompletnych załóg było jeszcze w samolocie 20 rannych żołnierzy – łącznie 28 osób. Ich celem było prawdopodobnie lotnisko i lazaret w Mladej Boleslavi lub mieście Hradec Králové. Nad Karkonoszami samolot wleciał w silną burzę śnieżną. Stacja meteorologiczna na Śnieżce podobno namierzyła szybkość wiatru 110 km na godzinę. O godzinie czwartej nad ranem samolot rozbił się o Śnieżkę na zboczu Obřího hřrebene tuż pod Traversem. Sądząc z rozbitego środkowego motoru samolot zderzył się z górą czołowo. Chyba już nigdy nie uda nam się ustalić ile osób żyło bezpośrednio po zderzeniu. Wiemy tylko, że sześciu osobom udało się wydostać z wraku rozbitego samolotu. Nie było wśród nich nikogo z obu załóg. Ranni żołnierze tylko w szpitalnym ubraniu przebrodzili śniegiem aż do oddalonego o cztery kilometry schroniska na Růžovej hoře i na Růžohorkách. Do schroniska dotarli o wpół do ósmej. Najmłodszy nie mający jeszcze 18 lat Siegfried Szewczyk wkrótce zmarł, czterej żołnierze się uratowali. Wówczas o nieszczęściu dowiedzieli się ludzie na Śnieżce i zorganizowali grupę ratowniczą, ale ta nie mogła w zamieci wraku samolotu odnaleźć przez cztery godziny. Kiedy wreszcie ku niemu dotarli, byli ranni żołnierze, którzy podobno katastrofę samolotu przeżyli, już martwi.
Jeszcze w tym samym dniu wyruszyli ludzie z Małej Upy z saniami, by zwieźć w dolinę martwych żołnierzy na cmentarz w Małej Upie. Zołnierze zostali pochowani w dwóch rzędach na cmentarzu po lewej stronie od wejścia. Ludowe Stowarzyszenie opiekujące się niemieckimi grobami wojennymi w czerwcu 2002 roku ekshumowało ciała 23 żołnierzy, które zostały następnie pochowane na niemieckim cmentarzu wojskowym w Brnie. Identyfikacja na podstawie osobistych odznak wojskowych potwierdziła tożsamość i ilość martwych żołnierzy zgodną z zapisem dokonanym ołówkiem w księdze metrykalnej małoupskiej i potwierdzonym pieczątką parafii.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||